Menu

Recenzowane

przez Jubego

Creed II

juby.boxoffice

PROSTO Z KINA:

Creed II

Creed II  ★★★★☆

tytuł oryginalny: Creed II / rok produkcji: 2018 / gatunek: dramat sportowy / dystrybutor: MGM / czas trwania: 130 minut / reżyseria: Steven Caple Jr. / występują: Michael B. Jordan, Sylvester Stallone, Tessa Thompson

Trzy lata po walce z Rickym "Pięknisiem" Conlanem, Adonis Creed dostaje szansę walki o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. W jednej z pierwszych scen Creeda II, widzimy tytułowego bohatera przygotowującego się do swojego pojedynku. W tle słychać historię wiążącą go z przeciwnikiem oraz co spotkało go w ostatnim czasie. Już tutaj dostrzegłem trochę zbyt oczywistą ekspozycję, która ma nakreślić widzowi o co biega, jeśli nie zdążył zapoznać się z pierwszą częścią. Samej walce również czegoś brakowało, a po niej historia przybiera dobrze znany fanom cyklu obrót. Tam, gdzie poprzednik tchnął w serię nowe życie, Creed II opowiada historię, którą już przerabialiśmy, tylko trochę inaczej. Czy to źle?  I tak, i nie.

Postawię sprawę jasno - jestem fanem Rocky'ego, nie Creeda. A Creed II to niestety bardziej Creed II niż Rocky VIII. To również Rocky 4.2, powielający schematy historii z Rocky'ego III. Nie chcę tego nazywać wadą, bo zdaję sobie sprawę, że ciężko wyjść poza schematy ponad czterdziestoletniej serii filmowej, która wciąż cieszy się dużą popularnością i jest lubiana za pewne, charakterystyczne jej elementy, ale pierwszy Creed podobał mi się trochę bardziej właśnie przez swoją świeżość, której tutaj brakuje. Niemniej, Creed II to solidna historia - i choć tak, to bokserska opera mydlana - jest emocjonująca (dwukrotnie w oku zakręciła mi się łezka), pokrzepiająca i cholernie dobrze zagrana. Najlepiej ponownie wypadają Michael B. Jordan (pomijając jego rolę, pozwolę sobie zachwycać się jego formą fizyczną) oraz Sylvester Stallone, który choć nie miał do zagrania tyle co w pierwszym Creedzie, wciąż doskonale czuje się w swojej najbardziej kultowej roli.

Jeśli miałbym wymienić dwa elementy, w których sequel wygrywa z poprzednikiem, byłyby to walki bokserskie i zaskakujące ich rozwiązania. Filmowym ciosom zadawanym w ringu bliżej do boksu niż poprzednio, dostrzegałem w nich mniej choreografii niż podczas początków kariery zawodowej Adonisa. Poza tym, potrafiły przełamać wieloletnie schematy serii i toczyć się w nieprzewidywalny dla mnie sposób. Nie chcę nikomu spoilerować przebiegu starć z Viktorem Drago, ale byłem nimi bardzo pozytywnie zaskoczony. Zdecydowanie najbardziej podobała mi się ich pierwsza walka, ze względu na doskonale budowany poziom dramaturgii. Wszystko zaczyna się dobrze, później jest coraz ciężej, w końcu czułem każdy cios przyjmowany przez młodego Creeda. Bałem się gdy on zaczynał się bać. Bolało mnie gdy otrzymywał kolejnego sierpowego na korpus. Duża w tym zasługa nie tylko muzyki, choreografii i scenariusza, ale też Floriana Munteanu, który wygląda na kogoś, kto naprawdę jest w stanie łamać ci żebra jednym ciosem. O dziwo, ten amatorski bokser dobrze wypadł również aktorsko, a jego młody Drago - na spółkę z ojcem - są najlepszymi czarnymi charakterami w serii od czasu Drago z Rocky'ego IV.

To chyba najmocniejszy punkt tego filmu. Wzięto w nim postać taką jak Drago, z takiego filmu jak Rocky IV, i przeniesiono ją w realia przyziemnego dramatu sportowego znanego z ostatnich części. Ivan, jego syn Viktor, ich historia i życie przedstawione są tu tak dobrze, że nie tylko po raz pierwszy od czasu Rocky'ego II widziałem, że motywacją antagonisty jest coś więcej niż po prostu "chcę pokonać mistrza i zostać mistrzem", ale także po raz pierwszy w 42-letniej historii tej serii trzymałem kciuki za wygraną przeciwnika głównego bohatera i do samego końca nie byłem pewny kto zwycięży. Pod tym względem, reżyser Steven Caple Jr. odniósł ogromny sukces.

Finałowy montaż, a w szczególności ostatnia scena Sly'a, to piękna klamra, która mogłaby być doskonałym zamknięciem serii. Jeśli powstanie Creed III (dla mnie to i tak będzie Rocky IX), na pewno pojawię się w kinie. Jeśli nie, również będę zadowolony, bo jedna z moich ulubionych serii filmowych zakończona będzie udanym filmem, w absolutnie satysfakcjonujący sposób. Czego chcieć więcej?

© Recenzowane
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci